Zdaniem mieszkańców – moralne dylematy

Moralne dylematy

Przysłowie amerykańskie mówi: „You can fool everyone, but not your own children„.

Celowo rozpoczynam swój wywód od przysłowia amerykańskiego, gdyż wg. mnie najlepiej obrazuje temat, który chcę poruszyć. Gazeta Mój Łask obszernie opisywała sprawę zatrudnienia córki Pana Burmistrza na stanowisku sekretarki nowo wybudowanego Żłobka w Łasku. Czytając artykuły i komentarze internatów doszedłem do wniosku, że sprawą trzeba się zająć. Wróćmy na chwilę do wyborów. Na banerach wyborczych pod wizerunkiem Burmistrza widniał napis „prawy człowiek”. Ale czy tak jest na pewno? Nie mam nic przeciwko zatrudnieniu córki Burmistrza w łaskim Żłobku, nie o to tu chodzi.

Zakładam z góry, że Pani /córka Burmistrza/ miała wszelkie kompetencje, aby podjąć tam pracę. I niech to będzie nasz punkt wyjścia. Wcielmy się w rolę Burmistrza, wg. mnie miał dwie opcje do rozważenia. Pierwsza, w pełni identyfikuje się z własną rodziną i nie bacząc na słowa krytyki zachowuje się jak /prawy człowiek/ i oznajmia wszem, że jego córka została zatrudniona w placówce zależnej od Gminy, czyli od samego Burmistrza. Ważnym aspektem jest to, że tu zachodzi zależność transparentności. Moja córka jest najlepsza i ja jestem z tego dumny. Tak zachowałabym się ja. I nie ma w tym nic dziwnego, przykładem nich będą rody Clintonów czy Bushów gdzie z jednej strony dzieci są wychowywane w pewnym duchu przynależności do elity, a drugiej strony są na nie nakładane obowiązki bycia tym najlepszym. Oczywiście nie zawsze to wychodzi dzieciom na zdrowie. Druga opcja jest taka, że próbuje się udowodnić wszystkim, że to był najlepszy wybór, a ja, jako Burmistrz nie miałem z tym nic wspólnego. Niestety ze szkodą dla własnych dzieci, Burmistrz skorzystał z tej opcji. I tu mit / prawego człowieka/ pryska jak bańka mydlana. Rozważmy teraz kwestię kompetencji na wskazane stanowisko. Dyrektor Żłobka wskazała, że Pani X została zatrudniona ze względu na fakt posiadania wyższego wykształcenia prawniczego cyt: Dziewczyna miała najlepsze kwalifikacje oraz doświadczenie zawodowe. Ma wyższe wykształcenie, ukończyła studia prawnicze. Bardzo się cieszę z tego wyboru. Miałam różne doświadczenia z sekretarkami i muszę powiedzieć, że jest to najbardziej kompetentna osoba na tym stanowisku, jaką kiedykolwiek spotkałam – tłumaczy pani dyrektor.
Posiłkując się stroną www.workservice.pl możne wyczytać, że sekretarka to specyficzny zawód, w Polsce niestety niekwalifikowany. 

Chociaż w Polsce zawód sekretarki jeszcze nie jest tak sprofesjonalizowany, jak na przykład w USA czy Kanadzie, (np. executive assistant), to można wyróżnić kilka profili tego typu pracowników. Największe wymagania stawiane są asystentkom prezesów zarządu, czy asystentkom zarządu, bowiem zakres ich obowiązków jest ścisłe powiązany z aktywnością najważniejszego menedżera danej spółki – prezesa. W zakresie ich obowiązków leży nie tylko praca organizacyjna związana z kalendarzem „szefa”, ale także zadania merytoryczne wymagające wiedzy i przygotowania zawodowego (np. tłumaczenie dokumentów, przygotowywanie prezentacji). Asystentki pracujące z zarządem powinny powiadać wyższe wykształcenie, biegle władać, co najmniej jednym językiem obcym, posiadać prawo jazdy kat. B i mieć doświadczenie w pracy na podobnym stanowisku. Niższy szczebel asystentki to asystentki wspierające pracę dyrektorów, które powinny mieć wyższe lub średnie wykształcenie i znać jeden język obcy. Jeszcze niżej w hierarchii są usytuowani asystenci działów. Zazwyczaj posiadają oni średnie lub wyższe wykształcenie, które jest związane ze specyfiką danego departamentu (np. prawne, techniczne, czy marketingowe). Coraz silniej rozwija się także specjalizacja asystenta projektu, który jest pracownikiem współpracującym bezpośrednio z liderem projektu. W tym przypadku również kluczowe jest posiadanie kierunkowego wykształcenia.

Jak podkreślają specjaliści ds. rekrutacji z Work Service, w zawodzie asystenta czy sekretarki bardziej niż konkretne umiejętności liczą się kompetencje miękkie. To decydują, czy dany kandydat będzie rozwijał się w swojej pracy i czerpał z niej satysfakcję.
Wróćmy teraz do wypowiedzi Pani Dyrektor Żłobka, osobiście uważam, że skrzywdzono córkę Burmistrza. No, bo jeśli jest tak dobra jak mówi Pani Dyrektor, to oznacza, że ma zbyt wysokie kompetencje w odniesieniu do stanowiska, jakie jej powierzono. Odwracając schemat myślenia, tata Burmistrz zahamował rozwój swego dziecka, gdyż dziecko nie podjęło pracy zgodnie ze swym wykształceniem i kompetencjami. A może po prostu jedno i drugi jest fikcją na użytek gazet i mieszkańców. Może jest po prostu tak, że skończenie studiów o danym kierunku to nie wszystko, a aplikacja radcowska, adwokacka czy sędziowska jest poza zasięgiem.
Wielu z czytelników jak sądzę czytając ten teks, a także artykuły w prasie dojdzie do wniosku, że coś tam zostało załatwione przez Burmistrza. Chcę wam powiedzieć, że jestem zagorzałym przeciwnikiem słowa, które tak bardzo definiuje naszą młodą demokrację, a tym słowem jest zwrot „to się załatwi”. W mojej świadomości nie istnieje coś takiego. Albo jesteś dobry i wtedy bronię cię jak niepodległości albo nie i nie zawracam sobie tym głowy. Tym bardziej powinno to dotyczyć transparentności w elitach władzy samorządowej.
Pozdrawiam
/kedar/

Share this...
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on Facebook
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *